jak-wojsko (służba wojskowa) zmienia-człowieka

Jak Wojsko zmienia człowieka? 7 dziwnych nawyków, które zostają na zawsze

Służba w wojsku powoduje trwałe i nieoczekiwane zmiany. Wielu weteranów nabywa unikalne, czasem absurdalne “nawyki wojskowe”, które odróżniają ich od cywilów. Odkryj  nawyki ludzi sukcesu, które często przyjmują członkowie służb mundurowych.

Większość ludzi uważa, że wojsko zmienia cię, sprawiając, że stajesz się zdyscyplinowany, sprawny fizycznie i silny – i to prawda. Ale to jest ta prosta, oczywista zmiana. Prawdziwe przeobrażenia są znacznie dziwniejsze i zostają z tobą na zawsze. Mówię o rzeczach, które dzieją się w twoim mózgu, a których się nie spodziewasz – dziwnych nawykach i sposobach, w jaki będziesz wprowadzać w konsternację cywilów do końca życia. Bo kiedy raz odsłużysz, nie jesteś już tą samą osobą, a niektóre z tych zmian są po prostu absurdalne.

1. Utrata akcentu

To nie jest może najdziwniejsza zmiana, ale na pewno ci się przydarzy: stracisz swój regionalny akcent. Nieważne, skąd jesteś – z Teksasu, Śląska czy Podhala czy innego miejsca – ten akcent zniknie. A powodem nie jest to, że tego chcesz, ale że musisz.

Pamiętam, kiedy wstąpiłem do Sił Powietrznych, miałem przyjaciela, Ricky’ego, który pochodził z Alabamy i miał bardzo silny akcent. Mówił jak postać z kreskówki. Musiałem się skupiać, żeby zrozumieć, co mówi. Sam mi powiedział, że akcent blokował mu możliwości awansu w Siłach Powietrznych. Musiał popracować nad wymową, by móc zdobyć lepsze stanowiska. Ostatecznie został rekruterem i świetnie sobie radził, ale ten mocny akcent już nie wrócił. To samo dotyczy mnie – miałem bardziej wiejski akcent, ale po latach w wojsku zdałem sobie sprawę, że chodzenie i mówienie w ten sposób nie będzie dla mnie korzystne. Kiedy wracam do domu, przyjaciele mówią: „Brzmisz inaczej”. Uważam, że to dobrze, bo teraz mogę wejść do dowolnego pomieszczenia i nikt nie patrzy na mnie dziwnie z powodu mojego akcentu. Kiedy mówię, zyskuję szacunek i nikt nie zastanawia się: „Skąd, do diabła, ten facet pochodzi?”.

2. Inny sposób chodzenia

Druga zmiana, która prawdopodobnie cię czeka, to zmieniony sposób chodzenia. Na szkoleniu podstawowym uczą cię chodzić wyprostowanym, z odpowiednim ruchem ramion – ogólnie, poruszać się pewniej i bardziej profesjonalnie.

Ale najdziwniejsze jest to, że przez siedem i pół tygodnia  maszerowałeś w kolumnie z 50 innymi osobami. Musiałeś maszerować w idealnym synchronie, stawiając te same kroki w tym samym czasie. Używałeś wzroku peryferyjnego, żeby dostosować swój krok do innych. Kiedy robisz to wystarczająco długo, a potem kończysz szkolenie, to automatycznie zaczynasz synchronizować krok z ludźmi wokół ciebie. Jest to tak zakorzenione, że potrafię rozpoznać osoby, które ukończyły szkolenie podstawowe lub szkołę techniczną w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat – chodzą w idealnym kroku. Co więcej, zdarza mi się łapać na tym, że idę zsynchronizowanym krokiem nawet z moją żoną. To jest po prostu w tobie.

3. Ultrawyczulony wykrywacz bzdur

Twój wykrywacz kłamstw staje się bardzo czuły – po prostu nie nabierzesz się już na głupie historyjki.

Byłem rekruterem i podczas jednej z akcji podszedł do mojego stolika facet. Zapytał o dołączenie, a ja wręczyłem mu formularz. On na to: „Wie pan, nie martwię się zbytnio tym, że mnie postrzelą. Już do mnie strzelano z kałasznikowów i innych. Mam kulę w nodze i jakoś się tym nie przejmuję”. Popatrzyłem na niego i pomyślałem: „Po pierwsze, to bzdury. Po drugie, dlaczego myślisz, że to sprawi, że będę cię szanował?”. Odpowiedziałem mu: „Służę 19 lat i wciąż nie chcę, żeby do mnie strzelano. Po pierwsze, nie wierzę ci. Po drugie, jeśli nie boisz się, że cię postrzelą, to coś jest z tobą nie tak. Strach przed postrzeleniem to normalna reakcja”. Wojsko uodparnia cię na opowieści o „twardzielach”. Po tym, jak usłyszysz prawdziwe historie od ludzi, którzy przeżyli realne sytuacje bojowe, wszystkie te udawane przechwałki z barów przestają być ekscytujące.

4. Niezłomność publiczna (brak tremy)

Stajesz się „niezniszczalny” w oczach publiczności – tracisz tremę przed wystąpieniami.

Na początku mojej służby byłem charyzmatyczny, ale tylko nieoficjalnie. Moi przełożeni myśleli, że jestem naturalnym mówcą, więc pewnego razu kazali mi przeczytać dekorację (odznaczenie) dla jednego z żołnierzy. Dali mi luźną kartkę papieru, a ja stanąłem przed 50 osobami. Byłem tak zdenerwowany, że trząsłem się jak szkielet. Nie mogłem nawet odczytać słów, bo kartka wibrowała, a litery się rozmazywały. Było fatalnie. Mój przełożony powiedział: „Nigdy więcej nie pozwólcie mu przemawiać publicznie”. Jednak w miarę upływu czasu w wojsku nieustannie stajesz w obliczu sytuacji, które zmuszają cię do przemawiania. Przechodzisz przez szkolenia przywódcze, które wbijają ci w głowę zasady wystąpień publicznych. Z czasem przestaje to być problemem. Już w szkoleniu podstawowym masz obowiązki, jak np. zgłaszanie swojej kompanii do stołówki, i jeśli zrobisz to źle, musisz powtarzać, podczas gdy cała kompania czeka głodna. Od samego początku wojsko zmusza cię do pracy nad przemawianiem.

5. Dziwna relacja z jedzeniem

Twój stosunek do jedzenia staje się naprawdę mechaniczny. Kiedy ja byłem na szkoleniu podstawowym w 2006 roku, miałeś zaledwie 2-3 minuty na posiłek. Instruktorzy krążyli po stołówce i jeśli widzieli, że siedzisz za długo, starali się cię wygonić.

Żeby w ogóle coś zjeść, musiałeś nauczyć się jeść ekstremalnie szybko, niemal jak zwierzę. Pamiętam, jak uwielbiałem tosty francuskie, ale trudno jest je szybko przełknąć. Pewnego ranka je wziąłem, mimo że mieliśmy tylko minutę. Jadłem je w pośpiechu, a instruktor stanął mi za plecami i powiedział: „Skończyłeś”. Miałem wtedy całą gębę tostów francuskich, a nie mogłeś wstać z jedzeniem w ustach. Zacząłem desperacko przełykać, dławiąc się wodą, byle tylko pozbyć się tego jedzenia. Kiedy mi się to wreszcie udało, instruktor powiedział: „Więcej już nie zjesz tostów francuskich”. I rzeczywiście, więcej ich nie jadłem.

Najdziwniejsze jest to, że nawet po zakończeniu szkolenia, gdy już nie musisz jeść szybko, ten nawyk zostaje. Do dziś muszę mentalnie sobie przypominać: „Bracie, nie musisz jeść tak szybko. Nie ma powodu”. Może to być naprawdę niezręczne, gdy jesz podświadomie w restauracji z innymi ludźmi.

6. Bardzo czarny humor

Twoje poczucie humoru staje się naprawdę, naprawdę mroczne. Kiedy codziennie zmagasz się ze stresem i oszałamiającą nudą, czarny humor jest nie tylko sposobem na radzenie sobie, ale niemal mechanizmem przetrwania.

Szczerze mówiąc, wiele z tego czarnego humoru w wojsku wykracza poza granice poprawności i prawdopodobnie wpędziłoby większość cywilów w kłopoty. Ale on się pojawia, zwłaszcza w polach kariery związanych z utrzymaniem technicznym  czy ochroną. Tam humor jest szalony. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, ale jeśli wstąpisz do służby w tych obszarach, na pewno usłyszysz szalone rzeczy. W bardziej „białych kołnierzach” – np. wywiadzie czy medycynie, gdzie priorytetem jest obsługa klienta i profesjonalizm – może nie jest tak intensywny, ale w technice bywa naprawdę ostro.

7. Poszerzony Świat i grupa znajomych

Twój świat się poszerza, i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Kiedy wstąpiłem do Sił Powietrznych, moja codzienna grupa znajomych składała się głównie z Afroamerykanów. Kiedy dołączyłem do wojska, moja grupa nagle stała się tyglem: biali, Latynosi, Azjaci, czarni – wszyscy razem.

Ludzie, z którymi się spotykałem, słuchali rocka, country, instrumentalnej muzyki – nie mieliśmy absolutnie żadnej wspólnej płaszczyzny poza faktem, że razem wstąpiliśmy do wojska. Ale to zadziałało. Stajesz się z kimś przyjacielem, bo jesteście w tej samej szkole, tej samej klasie, nie znacie nikogo innego. Opowiadacie sobie swoje głupie historie, które robiliście przed wojskiem, a potem myślisz: „Lubię cię, ty lubisz mnie, chodźmy coś zjeść, spędzimy razem czas”. To staje się normą.

Wojsko to wielki tygiel kulturowy. Spotykasz ludzi z różnych krajów, słyszysz ich historie i stają się częścią twojej grupy. Uważam, że nie ma innego środowiska, które zmuszałoby ludzi do tak bliskiego kontaktu i akceptowania się nawzajem. Nikogo nie obchodzi twoje pochodzenie – czy byłeś sportowcem na uczelni, czy miałeś iść do NBA. Liczy się tylko: Czy potrafisz wykonywać swoją pracę? Czy będziesz mnie kryć? Czy sprawisz, że nasza 8- czy 9-godzinna zmiana minie miło? To jest to, co ma znaczenie, i dlatego mieszanie się z różnymi ludźmi, z którymi pracujesz, jest niezbędne do czerpania radości z pracy. Będziesz miał przyjaciół w wieku 18 lat, 25 lat, a także 40-latków, którzy dopiero zdecydowali się wstąpić.

Po opuszczeniu służby spędzisz resztę życia, wyjaśniając cywilom, dlaczego jesz tak szybko, dlaczego masz czarny humor, dlaczego robisz dziwne rzeczy i dlaczego przyjaźnisz się z ludźmi, którzy wydają się nie mieć nic wspólnego z tobą ani resztą twojej grupy. Ale to jest fajne i nie zamieniłbyś tego na nic. Bo w końcu służba zmieniła nie tylko to, jak chodzisz i mówisz, ale także sposób, w jaki postrzegasz świat. Kiedy raz zobaczysz go oczami żołnierza – nauczysz się znajdować rodzinę w nieznajomych i siłę w chaosie – wszystko inne wydaje się małe. I to jest ta prawdziwa zmiana.

Ofensywa Blog