migracje ludności - zmiany kliematu

Kolejne wielkie migracje są napędzane zmianami klimatycznymi

Coraz częstsze i intensywniejsze powodzie, fale upałów, susze, pożary i inne ekstremalne zjawiska klimatyczne uświadamiają nam, że nie mamy już buforu czasowego, w którym moglibyśmy złagodzić zmiany klimatu. Przyszłość, której mieliśmy uniknąć, już nadeszła, dziesiątki lat przed czasem. Być może brak wody spowoduje, że nieodzowne staną się migracje.

Gdy światowi przywódcy – i my – skupić się jednocześnie na dwóch imperatywach:

Po pierwsze, musimy uniknąć tego, co niemożliwe do opanowania, poprzez szybką redukcję emisji, które podgrzewają naszą planetę. Po drugie, musimy poradzić sobie z tym, co nieuniknione, czyniąc się bardziej odpornymi na zmiany, które już zachodzą lub wkrótce nastąpią. A dla miliardów ludzi dostosowanie się będzie oznaczało konieczność zmiany miejsca zamieszkania.

Dotyczy to również ludzi w Stanach Zjednoczonych. Jednak to poszukiwanie niskich podatków i słońca przyciągnęło ludzi do Phoenix, Austin i Miami, miast borykających się odpowiednio z suszą, brakiem prądu i podnoszącym się poziomem morza. Nowy Jork, Houston, Los Angeles, San Francisco – wiele z głównych amerykańskich motorów gospodarczych jest zagrożonych przez coraz szybsze szkody spowodowane zmianami klimatycznymi, począwszy od wzbierających mórz, a skończywszy na dymie z pożarów okolic.

Uniknięcie najgorszych skutków zmian klimatycznych nie polega tylko na ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, ale na zachowaniu życia ludzkiego. Nisza klimatyczna, w której można zamieszkać, zmienia się i my też musimy się zmieniać.

Prognozy modeli klimatycznych wskazują na bezpieczniejsze obszary geograficzne, w które już dziś trzeba zainwestować, aby utrzymać populację jutra.

  • W XX wieku miały miejsce dwie wielkie migracje: Afroamerykanie przemieszczający się z południa na północ oraz mieszkańcy Nowej Anglii przemieszczający się ze wschodu na zachód.
  • W XXI wieku musimy przenieść się z terenów nadmorskich w głąb lądu, z terenów nisko położonych do wysoko położonych oraz z obszarów o wyczerpanych zasobach do obszarów bogatych w zasoby – i musimy to zrobić w sposób zrównoważony, ponieważ nasze kolejne siedlisko może być naszą ostatnią szansą na współistnienie z naturą, zanim nie pozostanie nic, co mogłoby nas utrzymać.

Ponowne sortowanie się według lepszych szerokości i wysokości geograficznych nie jest “wycofywaniem się”, lecz przyjęciem przyszłości pod przewodnictwem narzędzi, które identyfikują topografie lepiej przystosowane do zamieszkania przez ludzi.

Niestety, obecne plany nowych inwestycji w energię odnawialną, nowoczesną sieć elektryczną, wodociągi i tranzyt są niewystarczające, aby sprostać skali wyzwania.

O ile nie zaczniemy bardziej agresywnie podchodzić do kwestii redukcji emisji, niż sugerują to obecne polityki i zobowiązania, rezultatem będzie kontynuacja obecnej sytuacji: Ameryka będzie nadal dryfować w kierunku mozaiki stref nadających się do życia i nie nadających się do życia. Strefy nadające się do życia to te położone w regionach o umiarkowanym klimacie, które generują energię za pomocą słońca, wiatru, energii geotermalnej i innych zasobów odnawialnych, posiadają zrównoważone zasoby wodne i systemy nawadniające oraz uprawiają żywność w sposób zrównoważony. Strefy, w których nie da się żyć, to te, w których panują upały jak na Saharze i wyczerpane zasoby wody, lub zalewające wybrzeża i niekontrolowane powodzie, których finanse i ratingi kredytowe są w strzępach, a ludność ucieka. Coraz bardziej narasta niepokój o zasoby wody pitnej – dotyczy  to zarówno USA, Wielkiej Brytanii, jak krajów europejskich. Wiele obszarów objętych jest suszą hydrologiczną. Niedobory wody wpływają na rolnictwo, turystykę, energetykę, czy żeglugę.

Wymuszone migracje ludności

Choć nie da się uciec od zmian klimatycznych, istnieją miejsca, w których prawdopodobieństwo wystąpienia ekstremalnych upałów, regularnych powodzi i niedoborów słodkiej wody jest mniejsze. Regiony, które w przyszłości staną się magnesem dla ludności, potrzebują dziś większego wsparcia. To miejsca, w których musimy wstępnie zaprojektować, aby w sposób zrównoważony wchłonąć kolejne fale migracyjne Ameryki. Wiele amerykańskich miast inwestuje w odporność na zmiany klimatu, jak na przykład strategia Hoboken mająca na celu zarządzanie falami sztormowymi i zbieranie nadmiaru wody deszczowej, czy też dotacje dla społeczności w Massachusetts mające na celu uzupełnianie strumieni i promowanie dzikiej przyrody.

Ale w zmienionym klimatycznie świecie nic nie jest pewne. Obszary niegdyś uważane za ostoje klimatu, takie jak północno-zachodni Pacyfik, doświadczyły ostatnio ekstremalnych fal upałów i pożarów lasów. Jesteśmy gatunkiem nomadycznym i powinniśmy rozważyć przyjęcie tego faktu.  Przesiedlanie ludzkości nie będzie jednorazową propozycją, lecz ciągłym procesem, w którym nasza obecna polityczna kartografia granic będzie przeciwstawiona naszej woli maksymalizacji naszego przetrwania jako gatunku. Prognozowanie może ukierunkować nasze kolejne migracje, zanim staną się one naprawdę niedobrowolne. Teraz możesz nie być zainteresowany migracją, ale być może nadejdzie dzień, kiedy nie będziesz miał innego wyjścia.

Źródło: America’s Next Great Migrations Are Driven (Scientific American) autorstwa Climate Change | Parag Khanna,Susan Joy Hassol

 

Ofensywa Blog